Zakończenie roku, wreszcie. Wszysctkie dziewczyny płakały, a my z Kingą śmiałyśmy się z byle czego. Wiedziałam, że nie będę ryczała, haha. W myślach miałam w kółko "Wreszcie koniec, wreszcie koniec, koniec tej idiotycznej klasy, koniech tych ludzi, WAKACJE Z NAJLEPSZYMI LUDŹMI NA ŚWIECIE". Dokładnie tak. Nie to, żebym nie lubiła nikogo z mojej klasy, bo lubię dokładnie 6 osób (na 24, ok). Potem dziewczyny poszły się przytulać do wychowawczyni, a ja poszłam do domu. Nie lubię jej, sory :( Wakacji zupełnie nie czuje, pogoda jest taka super, że aż wcale, nie ma słońca, leje deszcz. Tak SUPER, SERIO. Jak na 1 lipca będzie taka pogoda, to nie wiem co zrobię. 1 lipca to rocznica mojego poznania się z przyjaciółkami <3 Robimy z tej okazji nocowanie pod namiotem. Pamiętam co się działo w tamtym roku na nocowaniu. Poszłyśmy o 2 w nocy pochodzić i obeszłysmy całe miasto dookoła, beka. Jeszcze musiałyśmy chować się przed policją, bo jeździli w kółko ;/ W tym roku zamierzmay skoczyć nad jezioro rowerami, też "wieczorem". Tylko, że jedziemy we 4 dwoma rowerami. Dobrze, że są bagażniki w rowerach :)
Dobra i pierwszy raz na tym blogu: moje zdjęcia, haha.
Od wielkanocy jestem maniaczką Pretty Little Liars. Serialu, bo książek nie miałam jeszcze okazji przeczytać. W serial można się wczuć dzięki cudownej muzyce, wybierają do niego na prawdę fajne i mało znane piosenki. W sumie większa część moich piosenek w telefonie to piosenki, które odkryłam dzięki temu serialowi. Ogółem fabuła serialu to jedno wielkie zamieszanie, bo wydaje się jakby reżyser sam nie wiedział co będzie w następnym odciknku. Ale mniej więcej chodzi o to, że jest 5 przyjaciółek i pewnego dnia jedna z nich znika. Dziewczyny zaczynają otrzymywać tajemnicze smsy. Podpis na końcu wskazuję, że wysyła je zaginiona przyjaciółka. No i tak się wszystko miesza i w ogóle, polecam. Serial możecie oglądac na kinomaniak.tv, zalukaj.tv albo iitv.info.
Powracając do muzyki z serialu...Moje ulubione piosenki z 3 sezonów to mniej więcej:
1. Measure - Begin Again
2. Andrew Belle - In My Veins
3. Katie Herzig - Hey Na Na
4. Rachel Diggs - Hands Of Time
Mam cały dzień i całą noc na posprzątanie pokoju i zrobienie rzeczy, które chcę zrobić. Pewnie skończy się na tym, że będę oglądała PLL do północy a potem przypomnę sobie o sprzątaniu, ale ok...
Ogólnie zeszły weekend byłby genialny, gdyby nie ten cwel Strażak. Siedziałyśmy sobie z dziewczynami nad jeziorem, na pomoście. Strażak z jakimś kolegą skakali z pomostu. Już na początku nas niby chlapali, ale z daleka. Szczerze, myślałam, że zajebie temu cwelowi za moment. Ale grzecznie siedziałam dalej. W końcu podeszli blisko nas i skoczyli do wody. Wstałam zanim zdążyli mnie ochlapać. Gorzej, że ochlapali mi telefon. Wkurwiłam sie i poszłam, a ten skurwiel zaczął się do mnie wydzierać: "Nie denerwuj sie mała, wyschniesz, hahahhahahhahaha. Już ci się koszulka prześwieca, mogę zdjęcie?" Chyba nie byłam tak zła nigdy, może dlatego, że to nowy telefon. Podeszłam do niego.
- Możesz mi powiedzieć, jak to jest jak twoja matka jest zpaijaczona i daje dupy na prawo i lewo? - powiedziałam z ironicznym uśmiechem i poszłam.
Może i posunęłam się za daleko, ale widział, ze tam leży mój telefon i jeszcze lustrzanka koleżanki. Ale nie kurwa, skoczył. I ma za swoje. Nie żałuję. Może i nie mam serca, jestem wredna. Nie zamierzam się zmieniać.
Nie chodzi oto, że nie cierpię sowjego pokoju, On po prostu nie jest w moim stylu. Na razie nie mam pieniędzy na nowe meble i nie wiem jak mogę zmienić mój pokój. Chciałam pomalowac szafy nia biało i pozrywać z nich durne naklejki, które naklejałam, kiedy miałam z 6 lat. Jakieś barbi, jakieś disneyowskie aktorki, księżniczki. Masakra. Wstydze się go, dlatego nikogo tam nie zapraszam. Nie mogę pozrywać tych naklejek, bo są takprzyklejone, że potem na szafie zostają ślady nie do odmycia. Mam w nim też jakąs starą szafe po babci, która ma idiotyczny kolor i wygląda jak sprzed 98379348 lat. Macie jakieś pomysły jak mogę odmienić mój pokój?
POZDRAWIAM PIERDOLONYCH HEJTERÓW ZE SZKOŁT DAMIANA L. W KATOWICACH. TO DZIĘKI WAM ON WŁAŚNIE POPEŁNIJ SAMOBÓJSTWO. ZGIŃCIE W PIEKLE. SAMA PODETNE WAM ŻYŁY :))))))))))
Nie wierzę. Nie. Nie mogę. Nie teraz, dławie się. Własnymi łzami. To koniec, To już naprawdę koniec. Wszystko, ale nie to. Tyle planów. Tyle tego wszystkiego. Dla pierdolonego życia. Którego on już nie ma. Dziękuję, naprawdę. Powtarzałam mu "dasz radę, będzie dobrze". Żyletka jest silniejsza. Bywa.
Bywa? Jestem na siebie wkurwiona, powinnam mu pomóc. Powinnam komuś powiedzieć. Niestety, nie powiedziałam. Dlaczego? Nie wiem. Nie wiem co się stało. Nie wierzę w to. Pierdolona kretynka.
Cześć. Czasem tak jest, że gdzieś trzeba wylać myśli, albo cokolwiek. Czasem po prostu ma się wenę. Znasz to? Idziesz ulicą, wszystko wydaje ci się inne niż zazwyczaj. Wyobrażasz sobie różne rzeczy, które dzieją się wokół ciebie. Masz ciarki. Wierzysz, że w twoim mieście dzieją się dziwne, może straszne rzeczy. Że kiedy zapada zmrok jest inaczej. A może tylko ja jestem taka jebnięta? Za dużo Pretty Little Liars? Odchodząc od tematu moich dziwnych myśli...
Ciężko jest opisywać samego siebie. Szczerze mówiąc, nawet nie znam swoich cech charakteru. Serio. Na pewno chamska :) Ogólnie nie postrzegam siebie, jako osobę chamską w codziennym życiu, jestem chamska dla osób które same się o to proszą (pozdrawiam koleżaneczki z klasy, elo). Podobno jestem też wesoła. Maska, jeśli wiecie co mam na myśli. to jest jak jeden wielki bal przebierańców. Fałszywość to wszechobecna choroba. Dopasowujesz się do otoczenia, na tym to polega. Pewnie większość osób nie wie o co chodzi. Żyją szczęśliwi w swoim małym, kolorowym świecie. To tylko kwestia czasu, bo nie ma ludzi z idealnym życiem. Przynajmniej tak mi się zdaję.
Jest też we mnie jedna, jedyna rzecz, która dla większości osób jest wadą, a dla mnie wszystkim. Jestem belieber. Tak, pewnie myślisz "kolejna faneczka justysi bimber". Jest tylko jedna zasadnicza różnica. Jeśli jestes belieber, zostaniesz nią do końca życia. To jest w sercu, w duszy. Fioletowa krew w żyłach :) Beliebers to nie sezonowe faneczki (no, będź też fani) lecące na klate Justina. Nie liczy się tylko to. Liczy się przekaz. To co ten człowiek daje nam od siebie. Może popełnia błędy, jak każdy, ale nie możesz o nim powiedzieć "pustak".
Zbliżają się urodziny. Szczerze mówiąc, nie jara mnie ten fakt. A nawet się boję. Szczególnie tego wszystkiego co będzie po wakacjach. Zostane zmiażdżona. To tak, jakby pzebiegło po mnie 83979874 ludzi w glanach...Nie uśmiecha mi się to. Po prostu sobie nie poradzę, wiem to. Nawet nie chodzi już o naukę. Chodzi o ludzi, o to kim są. O to jak podejdą do moich "wad". Bo bycie belieber to nie jedyna z nich (dla mnie nie jest to wada, ale znam nasze społeczeństwo, tak jak już pisałam wcześniej). Mój głos. Elo brzmię jak 9 latka i mam wadę wymowy :))))))))))) To strasznie razi.